Bogusław „Kot” Mazurkiewicz - 2 stycznia 1946 – 29 kwietnia 1978.
Bogusław „Kot” Mazurkiewicz
(2 stycznia 1946 – 29 kwietnia 1978)
Bogusław Mazurkiewicz, znany jako „Kot”, był trębaczem, pianistą, organistą i wokalistą, muzykiem poszukującym o niezwykłej wrażliwości muzycznej.Karierę rozpoczął w Krakowie, dołączając we wrześniu 1964 roku do jazzowego septetu Playing Family, który zadebiutował na Krakowskich Zaduszkach Jazzowych.Tak przedstawiono trębacza w miesięczniku Jazz w 1965 roku.
Bogusław „Kot” Mazurkiewicz – trąbka – 18 lat od trzech lat gra na trąbce w Średniej Szkole Muzycznej u profesora Lutaka. Najbardziej stylowy trębacz tradycyjny, jakiego słyszano w Krakowie w ostatnich latach.
W 1967 roku Playing Family zdobył pierwsze miejsce na festiwalu Jazz nad Odrą w kategorii jazz tradycyjny. W tym czasie Bogusław grał również w krakowskiej Orkiestrze KJK Helikon.Po rozpadzie Playing Family Mazurkiewicz współpracował z Michajem Burano i zespołem Leske Rom, nagrywając z grupą w 1968 roku między innymi utwory „Moje sny” i „Całe niebo w ogniu”.W 1969 roku w Ostrowcu Świętokrzyski założył zespół Kolorowe Koty, który z sukcesem uczestniczył w II Młodzieżowym Festiwalu Muzycznym w Chorzowie.W tym samym roku dołączył do grupy Wiślanie 69. Singiel Wiślan nagrany dla holenderskiej wytwórni Imperial zawiera jego kompozycję - Maybe She, Maybe You.Nagrywa z nimi również płytę - Skąd my się znamy wydaną przez Pronit w 1970 roku. W Wiślanach grał do 1971 roku.
Po powrocie do rodzimego Ostrowca tworzył Koło Napędowe oraz w 1975 roku zespół Kafar. Ten ostatni nagrał dla Polskiego Radia Kielce cztery utwory: „Śnij spokojnie”, „Wejdź do mnie przyjacielu”, „Spójrz w niebo” i „Katuj mnie”, a także wystąpił w koncercie „Debiuty” podczas Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu 1975.Pomimo talentu i sukcesów, Mazurkiewicz wybrał życie w Ostrowcu, z dala od wielkich scen, poświęcając się pracy instruktora w Zakładowym Domu Kultury Huty im. Nowotki, kształcąc młodych muzyków i wspierając lokalną scenę muzyczną.
Bogusław „Kot” Mazurkiewicz zmarł 29 kwietnia 1978 roku w wieku 32 lat. Pozostaje w pamięci jako jeden z utalentowanych polskich trębaczy swojego pokolenia.
Celem dopełnienia poniżej tekst Jana Poprawy zamieszczony w Jazz Forum w 1978 roku.
Coda
WSPOMNIENIE O KOCIE
Po raz pierwszy spojrzałem w lustro ze strachem, gdy odszedł Mietek Kosz. Bo choć odeszli Komeda, Fis, Wichary - przecież najczęściej odczuwasz zawsze śmierć przyjaciela rówieśnika. Kogoś, z kim byłeś stale blisko, jak blisko być tylko można, Długie godziny wspólnego grania w kącie klubowej salki, smrodzie i znoju wspólnej chałtury i radości wspólnego tworzenia. Jeśli kogoś tak miałem w sobie - to właśnie Kota. Kilka lat wspólnego grania, wspólne przekraczanie progu zawodowstwa, pierwsze razem przeżywane satysfakcje artystyczne...Kot właściwie nazywał się Bogusław Mazurkiewicz. Urodził się 2 stycznia 1946 r. Pojawił się w Krakowie 18 września 1964 r. na pierwszej próbie zespołu, który później zdobył pewien rozgłos jako Playing Family. Zagrał na trąbce tak, że pozostali 20-letni wyjadacze" uwierzyli nie tylko w przybysza z Ostrowca, ale i w powodzenie wspólnej sprawy. Playing Family spopularyzował Kota w krakowskim środowisku jazzowym. Grał w tej grupie do końca (1968 r.). Gdy padła, mimo sukcesów w Jenie i Wrocławiu, mimo ciekawych nagrań - ruszył w świat. Z Cyganami Michaja Burano (Leske Rom), z Wiślanami red. Tylczyńskiego. Pracował na cudzą popularność jakby nie świadom tego, i jest jednym z najciekawszych dixielandowych trębaczy w historii polskiego jazzu.
Anonimowy akompaniator raz jeszcze wydobył się z cienia. Podczas II Młodzieżowego Festiwalu Muzycznego poważnym konkurentem triumfujących wówczas Dżambli był nikomu nie znany zespół Kolorowe Koty z Ostrowca Świętokrzyskiego. Założył go, poprowadził do eksponowanego IV miejsca Kot właśnie, zaskakując raz jeszcze wyobraźnią kompozytorską i aranżerską, sprawnością gry na organach i walorami własnego śpiewu.
Nie bardzo wiem, dlaczego postanowił zostać w swym Ostrowcu. Z dala od centrów życia muzycznego robił szarą robotę ‘’niepoważnego" muzyka i belfra-instruktora. Z rzadkich listów, które odeń dostawałem wnioskuję teraz, że tęsknił do świata, do jazzu. Także do tych strug potu, które wylewaliśmy wspólnie, grając w kącie dusznego ,,Helikonu"... Kot nie miał szczęścia do recenzji, nie miał płyt i wielbicieli, miał tylko przyjaciół, którzy zostają jedynym dziś świadectwem, że był kiedyś w Polsce świetny trębacz, który 20 kwietnia 1978 r. nagle zmarł. Bogusław Kot Mazurkiewicz.
Lustro znów straszyć poczęło.
Jan Poprawa
Na fotografiach Kot przy klawiszach, stojący Jacek Świątek perkusista zespołu Kafar, zdjęcie pochodzi z jego zbiorów, oraz zdjęcie zespołu Playing Family - domena publiczna.
Komentarze
Prześlij komentarz